Wycieczka Książ

Sobota, 11 czerwca – miły słoneczny poranek – który zdał się być nagrodą po kilku dusznych, upalnych poprzednich dniach. Pogoda iście wycieczkowa. Wyruszyliśmy więc grupą członków osiedlowego klubu seniora.

 

Autokarem dotarliśmy do Świdnicy – pierwszego punktu programu – z zamiarem zwiedzenia Kościoła Pokoju (jednego z trzech w kraju). Kościół – na budowę którego zezwolił cesarz Ferdynand III na mocy postanowień traktatu westfalskiego z 1648r. kończącego wojnę trzydziestoletnią – jest fascynującą budowlą sakralną. Kościół ma ogromną wartość historyczną jak i artystyczną; jest jednym z dwu tego typu świątyń, zachowanych w Europie. Podziwiając wnętrze świątyni nie można pominąć cennych pod względem artystycz-nym elementów. Należą do nich m. in. ołtarz z 1752 roku, ambona zdobiona wspaniałymi reliefami i rzeźbio-nymi personifikacjami Wiary, Nadziei i Miłości, a także jedne z piękniejszych organów na Dolnym Śląsku. Całą konstrukcję podtrzymują dwaj atleci. W późniejszych przebudowach instrumentu ozdobiono go ruchomymi figurkami aniołów, oraz połączono grę z biciem dzwonów. Patrząc od strony ołtarza, w kierunku wejścia głów-nego, godna uwagi jest również bogato zdobiona loża rodziny Hochberg. Od 2001r. obiekt wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Głównym jednak celem naszej wycieczki był Zamek Książ w Wałbrzychu. Tam czekała na nas sympatyczna pani przewodnik, która oprowadziła nas po rozległym terenie zamku, opowiadając ciekawe historie zarówno o budowli, jak i jej mieszkańcach – w szczególności o księżnej Daisy. Zamek, zbudowany pod koniec XIII wieku przechodził w ręce różnych właścicieli – Polaków, Czechów, Niemców – ostatecznie wszedł w skład majątku rodu Hochbergów. W swojej historii Książ przeżywał wielkie przebudowy zmieniające jego wygląd i przeznaczenie. Niesprzyjające dla zamku okoliczności polityczne i gospodarcze (I Wojna Światowa, kryzys gospodarczy) przyczyniły się do krachu finansowego rodziny Hochbergów i opuszczenia przez nich Książa. Podczas II Wojny Światowej część zamku została drastycznie zniszczona, a wyposażenie wywiezione. Pod zamkiem drążono tunele, których przeznaczenie do dziś owiane jest mgłą tajemnicy. Prace wykonywali więźniowie obozu koncentracyjnego Gross-Rosen, a Książ podobno przygotowywano na jedną z największych kwater Hitlera. W 1945r. niemieckie dowództwo zamku tuż przed wkroczeniem wojsk radzieckich zdołało ukryć i zamaskować to, co najważniejsze. Dopiero w latach 70-tych rozpoczęto pierwsze prace remontowe, które trwają do dzisiaj. Sensacyjnego odkrycia dokonano w trakcie prac związanych z udrożnianiem drogi pożarowej do północnej części zamku. Obejmują one m.in. wycinkę dwóch drzew. Po wycince jednego z nich, koparka usuwając z ziemi karpę korzeniową odsłoniła wlot do tunelu w obudowie ceglanej. Tunel biegnie pod dziedziniec honorowy przed zamkiem oraz w kierunku obecnego hotelu zamkowego. Po zwiedzeniu tunelu i spacerze po przepięknym ogrodzie tarasowym, dotarliśmy do ciekawej w swoim wystroju restauracji. Tam poczęstowano nas dwudaniowym obiadem oraz kawą, herbatą i przepysznym jabłecznikiem.

Pozostała nam do realizacji ostatnia część zaplanowanej wycieczki – najstarsza w Polsce palmiarnia. Zbudowana przez Jana Henryka XV Hochberga właściciela Zamku Książ, który w ten oryginalny sposób trwale obdarował kwiatami swoją piękną angielską żonę Marię Teresę Hochberg von Pless zwaną „Daisy”. Wybudowana w pobliżu Zamku Książ spełniała funkcję „zimowego ogrodu” i miała za zadanie dostarczenie wrażeń estetycznych – była miejscem spotkań, rautów i koncertów. Palmiarnia jako obiekt imponuje rozmiarami – sama kopuła ma 15 m wysokości, a ściany zostały wyłożone lawą pochodzącą z wulkanu Etna na Sycylii. Na powierzchni 1900 metrów kwadratowych oprócz palmiarni wzniesiono także cieplarnię, ogrody w stylu japońskim, ogród owocowo – warzywny, obszar pod uprawę krzewów oraz uwielbiane przez księżną Daisy – rosarium, w którym m.in.: uprawiano róże o śnieżnobiałych płatkach. Dzięki palmiarni para książęca przez cały rok miała dostawy świeżych naręczy kwiatów oraz egzotycznych owoców i warzyw na książęcy stół.

Nasyceni dosłownie i duchowo skierowaliśmy się do autokaru i ruszyliśmy w drogę powrotną do Wrocławia. Aktywni i przesympatyczni seniorzy tworzą grupę uśmiechniętych i życzliwych ludzi dla których warto organizować tego typu wyjazdy. Dodatkowo grupę wspierał swoją obecnością kompetentny, profesjonalny i dowcipny przewodnik, członek naszej Rady Osiedla – Krzysztof Kamiński. Swoimi opowieściami i ciekawostkami o rejonie zdecydowanie dopełnił całość wydarzenia. Bardzo za to dziękujemy i polecamy się na przyszłość.

 

Mirosława Grajewska